Hej,
Po przeczytaniu kilku postow przyszla mi do glowy mysl osobliwa, a
mianowicie: jak chowacie swoje dzieci? W 'brudzie' czyli w normalnych,
codziennych warunkach, czy w srodowisku 'sterylnym' - codzienne (lub
czestsze) mycie podlog, uzywanie srodkow zabijajacych 99.8% bakterii etc?
Ja deklaruje sie po stronie 'brudu' - oboje bylismy tak wychowywani, nasze
rodziny byly tak wychowywane i zyjemy. Zuzka zyje na podlodze, pelza gdzie
chce i robi co chce. Moze pic wode z butelki (nieprzegotowana), moze ssac
korek umoczony w winie, moze szarpac psa dziadkow i moze byc przez niego
lizana. Po chrzcinach poszlismy do Corazziego, gdzie roczna coreczka
chrzestnego Zuzi, wychowywana wg podobnych zasad, wyczyscila talerz mamusi
(losos z grilla, warzywa z grilla i pieczone ziemniaki) az jej sie uszy
trzesly. Oczywiscie sa pewne granice - kiedy pare dni temu przylapalem Zuzie
na zlizywaniu kurzu z kaloryfera, to jednak przenioslem ja do innego
pokoju.... gdzie natychmiast dorwala sie do
drukarki stajacej na podlodze ;)
Pozdrawiam,
Maciek, Dorota (wyrodni rodzice) & Zuzia 7m (wielka milosniczka truskawek,
kurzu, nieprzegotowanej wody, czerwonego wina, bialego piwa, bitej smietany
i kajzerek)
PS: kiedys w USA robili badania porownawcze dwoch grup dzieci. Jedna
wychowywala sie we wloskim zlobku wsrod resztek makaronu, pomidorow,
zjelczalej oliwy i innych smakowitosci, druga w bardzo dobrym zlobku w
bardzo dobrej dzielnicy. Zgadnijcie, ktore dzieci byly zdrowsze......